Zajezdnia
ta… temat tzw. otwarty, w trakcie realizacji…w sumie to w takcie reorganizacji, bo po ostatnich perypetiach ze sprzętem zaprzestałem działać.
Zawsze fascynowała (w sumie za oknem to czemu miało być inaczej), te ruszające się po wyznaczonych trasach wagoniki, jak na jakimś wybiegu- catwalk dla wagoników…
Trudno nie być posądzanym o szpiegostwo na rzecz kierownictwa i rozglądać się po tajnych kątach.
Tam wszędzie są ludzie, ich nie widać jak się przejeżdża, ale są. I nie powiem żeby to była lekka praca, szczególnie początek i koniec. Bo jak się ma do wypuszczenia na trasę lub odebrania 40 składów z czego każdy obejść, oporządzić i odstawić do spania na noc, to… no właśnie wiadomo co.
Gdy odbierano drugi z nowych tramwajów chłopaki zabrali mnie ze sobą, była 2 w nocy, akcja do 4.
Codzienność.
Znowu noc. Znowu zjazdy. Takie jak wszystkie, i jak co wieczór, pustych puszek bywa po 100sztuk…











Dodaj komentarz